No to rekomendacje ws. filmu mam za sobą.
Wspaniale jest zobaczyć Allena, który nie eksperymentuje z thrillerami (pomimo że też były to dobre filmy - Match Point, fa yes), natomiast nowością jest zobaczyć film bez Woody'ego Allena z Woody Allenem w roli głównej. Oksymoron? Bynajmniej. Reżyser dokonał swego rodzaju konsensusu między obecnością na planie a eksperymentalnym schowaniem się za kamerą. Po co się pojawiać, kiedy można upodabniać swoich bohaterów do samego siebie? Pani Johansson obrywało się najwięcej, nad czym trochę (TROCHĘ
Anyways, raz jeden się zgadzam z hasłem reklamowym plakatu (rarytas!), narracja Allenowska ale cała reszta to czysty Almodovar. Po prostu żar bił z ekranu.
W gorzko-słodkiej skali film zalicza sporego nura na gorzkość, poza tym zyskuje wiele na przyziemności. W ostatecznym rozrachunku obydwie protagonistki nie zyskują nic, no, może pani Vicky dostaje nowe wytłumaczenie swojego stanu rzeczy. Który wygląda jakże pospolicie - scena, która wg mnie najlepiej to podsumowała to próba dodzwonienia się przez męża w łazience do Stanów. W sumie, jakby pominąć trzymaną komórkę, można by wywnioskować że to "dialog" z nieopodal, jakby nieobecną żoną. Misterium kadru, nic dodać nic ująć.
A morał jak malarstwo - bo doszukaj się w malarstwie jakiś reguł "panie kręgosłup moralny". Może dlatego malarze w naszej kulturze są tymi dziwakami, bo jakoś oni jedyni nie chcą być sztywnym proletariatem.
I chuj.
A propos, jutro może "Wojna Polsko-Ruska", trailer jest wydupcony w kosmos








Dzięki za łoczyka i wszystkie favy
--
COMMISSION status: TEMPORARY FULL
--
かわいい です ね ♥
Previous Page12345...Next Page